Czas już chyba pożegnać moją ulubioną złotą jesień i przyzwyczaić się do minusowej temperatury i ciemności o 17. Zaczyna się najgorsza część roku i moja znienawidzona zima eszzzz. W tym poście jednak jeszcze wrócę na chwileczkę do cieplejszej pogody. Tak genialne miejsce na zdjęcia mam prawie pod samym domem, więc chyba powinnam tworzyć tam posty częściej, bo cudownie ta stara zajezdnia przemieniona w muzeum wygląda na fotografiach. Look jest zwyczajny, codzienny,na luzie. Moja ulubiona bluza, ciemne jeansy, timberki ( moje ulubione buty od 3 sezonów) i kultowa w tym sezonie bomberka w kolorze khakim czyli moim zdaniem nowej czerni tej jesieni. Uwielbiam ten kolor więc taki bum na niego mega przypadł mi do gustu. Zamiast torby postawiłam na świetnie wyglądający i bardzo wygodny ala skórzany plecak. Całość tego looku przełamałam mocniejszym akcentem na usta i zakręconymi włosami, w których jestem zakochana i chyba poproszę Mikołaja o lokówkę stożkową. Zdjęcia wykonała moja cudowna Wjoleta ! Mam nadzieję,że look i fotografie przypadną Wam do gustu tak jak mi. Miłego oglądania! Bajo <3
bomberka-Stradivarius
bluza-H&M
spodnie-Pull&Bear
timberki-Czas na buty
plecka-Sinsay
Na ustach- Konturówka Golden Rose Dreamlips nr.530
Hejo<3 Dziś we Wrocławiu bardzo słonecznie, jednak dość zimno. Wracając rano z lektoratu bardzo zmarzłam. Weszłam do domu zaparzyłam herbatkę i stwierdziłam,że chyba czas wrócić do ulubieńców miesiąca ( może w końcu systematycznie xD ). Zapraszam więc do czytania, co tam w tym październiku było moim ulubieńcem!
1.Pielęgnacja
Bania Agafi- maseczka do twarzy witaminowo-fitoaktywna multinawilżenie. Uwielbiam maseczki z tej serii mam już prawie wszystkie w swojej łazienkowej szafce. Ta jednak sprawdziła mi się najlepiej w tym miesiącu. Świetnie nawilża, cudownie pachnie i jak to pisze producent "aktywizuje procesy regeneracji skóry". Jest to prawda bo w tym miesiącu miałam mnóstwo rozdrapanych nieprzyjaciół na twarzy ( tak wiem nie powinnam ich zdrapywać) i ta maska bardzo dobrze radziła sobie z regeneracją tych miejsc. Po jej użyciu rano budziłam się z mniejszymi strupkami i super nawilżoną buzią. Bardzo dużym plusem tych masek jest ich cena ( 8zł) i pojemność(100ml), taka saszetka wystarcza na kilka/kilkanaście użyć.
Szczoteczka do twarzy z Biedronki- to małe cudeńko umila mi od jakiegoś czasu wieczorne mycie buźki. Niby takie nic, a jednak coś. Świetnie oczyszcza buzię, lekko ją peelingując.Nie wyobrażam sobie wieczornego oczyszczania twarzy bez tego cudeńka.
Blistex- Jest to mój największy ulubieniec tego miesiąca! To małe cudeńko jest super cudeńkiem hahah Jak już kiedyś tu pisałam ( hmm chyba przy poście ze szminkami) moje usta są ( były) wiecznie wysuszone i nie nadawały się do codziennego używania szminek, a tym bardziej matowych. Ten mały miętowy sztyft dokonał cudu na moich ustach i w końcu nie muszę się zastanawiać nad tym czy pomalować usta czy nie! Jest to chyba moje odkrycie roku. Żadna inna pomadka ochronna nie działała na mnie tak dobrze jak ten Blistex!
2.Kolorówka
Lovely Extra Lasting i perfect linew odcieniu 1.Trzeba zaznaczyć,że te dwa produkty nie znalazłby się tu gdyby nie poprzedni ulubieniec. Te dwa produkty bardzo często gościły na moich ustach w tym miesiącu solo albo w duecie. Mają cudowny delikatny lekko nudziakowy kolor idealny na co dzień i bardzo dobrze się utrzymują. Czego chcieć więcej ?
Paleta cieni Freedom Pro 12 Audacious 3- Mam ją już prawie roku i bardzo lubię i często używam. Jednak październik to był jej miesiąc. Była na moich powiekach przez ponad połowę tego miesiąca. Ma piękne odcienie brudnego różu, które pasują do jesiennej aury i moich zielonych oczu.Myślę,że również listopad będzie należał do tej paletki.
Podkład Loreal Nude magique Eau De Teint- podkład ten gościł na mojej twarzy przez cały miesiąc ma świetny odcień, lekką konsystencję i lekko pudrowe wykończenie. Nie kryje jakoś spektakularnie, jednak ja jestem przyzwyczajona do używania korektora punktowego na nieprzyjaciół.Co ciekawe myślałam, że będzie mega niewydajny, a jest wręcz przeciwnie od jakiś 2 miesięcy zużyłam 1/4 buteleczki.
3.Różności
Harlem Coben "Sześć lat później"- książka ta to prezent od mojej kochanej Dominiki, która wiedziała, że uwielbiam książki tego autora. Uwielbiam łatwość z jaką są pisane. Ta pozycja jak każda tego autora pochłonęła mnie od pierwszego rozdziału i można powiedzieć,że tak naprawdę przeczytałam ją w 2 dni. Coś czuję,że jak tak dalej pójdzie to skończą mi się jego ksiązki i będę rozpaczać.
The Dumplings "Sea you leter" Mało jest takich płyt, na których podobają mi się wszystkie piosenki od początku do końca, bez wyjątków. Dostałam ten krążek od Mamusi na imieniny i od tamtej pory hula w moich słuchawkach bardzo często. Posiadam obie płyty tego zespołu i uważam, że robią mega robotę, a ich muzyka jest idealna na jesienne wieczory !
Odkryciem tego miesiąca jest Spotify ! Zawsze broniłam się rękami i nogami przed tą hmm aplikacją i teraz bardzo tego żałuję. Jakość dźwięku jest dużo lepsza niż słuchając muzyki na yt, mogę potworzyć sobie własne listy ze wszystkim czego zapragnę lub słuchać list będących już w tej aplikacji! Nie wrócę już raczej do zapętlania piosenek na yt!
Łapcie jeszcze kilka nutek, które towarzyszyły mi w tym miesiącu:
Hejo <3 No i nareszcie jest! W końcu udało się wykonać moje wymarzone jesienne zdjęcia!
Cudownie odzwierciedlają piękną, jesienną aurę, która na chwilę zagościła we
Wrocławiu. Zdjęcia są o tyle wyjątkowe, że wykonała je moja kochana Dominika, z
którą bardzo długo nie mogłyśmy się zgadać, aby stworzyć coś nowego. Warto było
czekać, bo efekty są, jak zwykle niesamowite.W stylizacji postawiłam na hmm… jesienną
elegancję. Botki na słupku, trencz, koszula - to jest dokładnie to, co lubię
jesienią. Troszeczkę przełamałam tę "elegancję" spodniami, które mają
lekko marmurkowy wzór. Całość bardzo mi się podoba.
Miłego oglądania, bajo <333
Ps. Koszula z look'u kosztowała całe 2 złote w ciucholandzie!
No i w końcu jest pierwszy wrocławski post po wakacjach ! W piątek przyjechał do mnie mój osobisty najlepszy fotograf Mamusia i pogoda była na chwilę na tyle łaskawa,że udało się stworzyć coś nowego. Planowałyśmy zupełnie inną stylizację, jednak z braku czasu i niepewnej aury powstał ten look. Całość bardzo mi się podoba i jest dokładnie tak jak lubię prosto i bez kombinacji. Połączenie czerni z szarością przełamane bordową szminką. Botki, które mam na sobie są zakupem idealnym, już dawno nie miałam tak ładnych a zarazem wygodnych i pasujących do wszystkiego butów. Wyciągnęłam w końcu z szafy kapelusz, jednak musiał tam wrócić jak deszcz do Wrocławia.
Mam w głowie jeszcze kilka jesiennych stylizacji i liczę,że pogoda będzie dla mnie łaskawsza niż dotychczas. Miłego oglądania!
W końcu zebrałam się na dodanie posta. Właśnie minął pierwszy tydzień na uczelni i już teraz wiem,że to będzie ciężki rok eszzz. Mam w głowie przygotowane dla Was kilka jesiennych stylizacji. Jednak gdy wróciłam w tamtym tygodniu do Wrocka pogoda w żadnym stopniu nie sprzyjała robieniu zdjęć.Dobrze,że przygotowałam w domu jesienny post na zapas. Pogoda we Wrocławiu chyba troszkę się poprawiła i może uda mi się w tym tygodniu coś dla Was przygotować :)) Dzisiejsza stylizacja jest mega prosta tak jak lubię najbardziej. Ciemne jeansy prosty sweter i moja nowa miłość botki na klocku <miłość milijon> całość dopełniona moją unikatową listonoszkę i chustką zrobioną ze starej sukienki. Całość prezentuje się razem bardzo jesiennie, dorzucając skórzaną ramoneskę mamy codzienny look, na jesienne dni.