Dzisiaj przychodzę do Was z nowym rodzajem posta i mam nadzieję,że będą się takie post pojawiać częściej. Jestem ogromną fanką warzyw i lubię chyba wszystkie ( nie to co owoce, z tych nie lubię prawie żadnych). Odkąd studiuję i muszę sama sobie gotować od czasu do czasu gdy znajdę chwilkę troszkę eksperymentuję i szukam nowych smaków. Jestem osobą, która uwielbia zupy, w moim domu obiad zawsze składał się z dwóch dań i może dlatego zupa ma dla mnie takie znaczenie. Mogłabym przez cały tydzień jeść tylko zupy ! Odkąd moja Mama pierwszy raz zrobiła w domu krem z dyni wiedziałam,że będzie to mój ulubiony rodzaj dania. Od tej pory sam próbuję szukać przepisów na tego typu potrawy i wprowadzać je w życie. Pokażę Wam przepis na bardzo przyjemny w przygotowaniu i obłędny w smaku krem z batatów.
Przygotowanie: W oddzielnym garnku przygotowałam bulion ( niestety taki z kostki), dodała do niego marchew i cebulkę przedtem lekko przypieczoną nad gazem ( aby wydobyć rosołowy smak). W drugim garnku przysmażyłam resztę cebuli z czosnkiem i dodałam pokrojone w kostkę bataty oraz przyprawy, chwilę wszystko poddusiłam pod przykryciem, potem dolałam bulion wraz z warzywami i gotowałam do miękkości batatów. Wszytko razem zblęderowałam. W miseczkach dodałam łyżkę jogurtu naturalnego, szczypior i grzaneczki.
Na obiad, zaprosiłam moją Wio, której bardzo smakowało. Więc tym bardziej chce się gotować więcej jak komuś smakuje! Mam nadzieję,że częściej będę się tu pojawiać z kuchennymi eksperymentami.
Ho ho ho! Przychodzę dziś do Was z najserdeczniejszymi życzeniami świątecznymi,aby ten czas był dla Was chwilę wytchnienia i odpoczynku.Samych szczęśliwych chwil w gronie najbliższych.Samego dobrego jedzonka i mnóstwo zdrówka!!!
Myślałam,że szybciej przyjdę do Was ze zdjęciami z tego spaceru po Jarmarku Bożonarodzeniowym, który zrobiłyśmy sobie z Wio w jakimś okienku między zajęciami. Jednak tak dużo się działo na uczelni przed tym Świętami,że mogłam dopiero dziś przerobić zdjęcia i napisać dla Was parę zdań:)
Post miał się skupić na choince i stylizacji nie wyszło tak jak zamierzałam, mam jednak nadzieję,że odda to trochę klimat świąt i Wrocławia w czasie tego okresu!
Hejooo<3 W ten cudowny słoneczny poranek (przynajmniej we Wrocławiu). Wstałam umyłam włosy i stwierdziłam,że przed dzisiejszymi obowiązkami uczelnianymi obrobię foty i dodam dla Was tego posta. Chociaż, zajęcia mam dopiero na 17:00 to muszę zaraz skończyć sprawozdanie na Ergonomię. Ten semestr dobija mnie właśnie takiego rodzaju dziadostwami prezentacje,eseje,sprawozdania eszzz ja naprawdę wolę pisać koła :((( Dobra, ale koniec użalania się nad sobą! Mam dla Was dziś troszkę spóźnionych ulubieńców listopada i myślę,że od tego miesiąca będą się pojawiać oni systematycznie. Zatem zapraszam do dalszego czytania:)
1.Pielęgnacja
To cudeńko skradło moje serce i już na pewno nie wrócę do normalnych żeli pod prysznic. Ta olejkowa formuła tak polubiła się z moją skórą,że jestem w szoku.Bez balsamu mam tak delikatną skórę,że tylko bym się po niej musiała.A cena 3 zł przy takim działaniu jest,aż śmieszna.Jeden minus kiepska wydajność.
Kolejna pielęgnacyjna miłość miesiąca to woda tonizująca z Ziaj. Nie będę się rozpisywać po prostu jest świetna podoba mi się forma,że nie muszę nanosić produktu na wacik tylko bezpośrednio spryskuję twarz. ładnie tonizuje i łagodzi podrażnienia i moje ranki po niedoskonałościach.
2. Makijaż
Cień ten zakupiłam na wakacjach i od tamtej pory bardzo często gości na moich powiekach, a w listopadzie używałam go namiętnie.Bardzo podoba mi się jego formuła taka lekko mokra. W dodatku kolor pasuje do moich zielonych tęczówek.Jest też na tyle uniwersalny,że często gdy nie miałam czasu nakładałam go solo na powiekę. Wychodziłam z domu i wyglądało to jakbym natrudziła się z makijażem a zajęło mi to parę chwil. Teraz zdradziłam go troszkę z innym produktem (o tym wkrótce) jednak myślę,że za jakiś czas do niego wrócę."
Ten produkt chyba będzie moim ulubieńcem wszech czasów! Świetnie utrwala brwi, ma lekki kolor więc jak się spieszą mogę na moje gęste i ciemne brwi nałożyć tylko jego i moje brwi wyglądają na zadbane. Ciężko będzie znaleźć jego zastępce, ale narazie nawet go nie szukam, bo ten prosukt darzę miłością :D
Tusz z Wibo kupiłam na 49% przecenie w Rossmanie. Czytałam wiele jego pozytywnych recenzji więc się skusiłam. U mnie też sprawdza się rewelacyjnie jako tusz do dziennego makijażu pięknie wydłuża i rozdziela rzęsy czego chcieć więcej :D
Tak jak z poprzednim produktem skusiłam się na niego po wielu świetnych opiniach na jego temat w internecie. Rzadko maluję kreski, bo po prostu nie potrafię mam dużo eyelinerów jednak żadnym nie maluje mi się tak łatwo jak tym. Dzięki niemu miałam na oku kreskę więcej niż 1 raz w miesiącu jak to się u mnie wcześniej zdarzało. Jest trwały pędzelek jest dość precyzyjny i łatwo można nim poprowadzić cienką i grubą kreskę.
Ten lakier to jest miłość listopada i myślę,że grudnia też. Jeszcze nigdy w tak krótkim czasie nie zużyłam tyle lakieru. A kupiłam go podczas promocji w Rossmanie. Gościł na moich paznokciach przez cały listopad zdradziłam go może z 2 razy. Nakłada się cudownie świetny gruby pędzelek nie smuży.Dobrze kryje 2 warstwy wystarczają a jak na taki jasny kolor to naprawdę cud.Kolor jest obłędny tak delikatny trochę ślubny. Dłoń wygląda z nim na bardzo zadbaną a palce wydają się dłuższe.Jak skończę to buteleczkę to od razu biegnę po kolejną nawet w regularnej cenie!
Paletkę dostałam na urodziny i jest to chyba najdroższy kosmetyk w moich zbiorach. Myślę, jednak że jest wart swojej ceny. Cienie są cudownie na pigmentowane. Makijaż nią to sama przyjemność. Sięgam po nią prawie w każdym dziennym makijażu!
3.Różności
Oczywiście nowa płyta mojego najulubieńszego Piotra Roguckiego musiała się tu znaleźć!
Nie dość,że cudowne utwory to jeszcze świetny tekst do przeczytania!
Władca Pierścieni hmm Postanowiłam, w końcu przeczytać tę kultową książkę, gdyż uświadomiłam sobie,że ani nie czytałam ani nie oglądałam nigdy. Więc postanowiłam najpierw przeczytać a potem obejrzeć. Nie mam zbytnio czasu na czytanie jednak jestem w połowie i bardzo mi się podoba, dlatego ląduje w moich ulubieńcach.
Świeczka z Bartek Candles. Ja osobiście nie lubiłam nigdy świec zapachowych jednak prawie całe wakacje pracowałam właśnie w firmie robiącej te świece. I się po prostu zakocham.
Jak tylko mam chwilę,że jestem w domu to od razu zaplam świeczkę i nauka staje się przyjemniejsza.
Kawa! Tak wiem,że jest to trochę dziwne, ale ja normalnie nie piję kawy. Do tej pory piłam ją raz na 2 miesiące. Jednak w listopadzie postanowiłam skończyć słoik który stał od tamtego roku w szafce i się uzależniłam. Moja Wio mówi,że to co piję nie jest kawą tylko przesłodzonym mlekiem o smaku kawy, jednak zawsze to jakiś krok do przodu. Na koniec kilka piosenek,które towarzyszyły mi w tym miesiącu:
Hejo<33 Nio i mamy już najlepszy zimowy miesiąc grudzień. Nie mogę się doczekać świąt, odrobiny wolnego i tego pysznego jedzonka. Chcę już jechać do domu! Jednak przed tym cudownym czasem czeka mnie na uczelni wojna ja kontra milion zaliczeń. Mam zamiar wygrać tę wojnę :D
Dzisiaj wrzucam Wam moją zaległą jesienną stylizację myślę, że teraz też bym się tak ubrała jednak zmieniłabym kurtkę na płaszcz. Chcę Wam ją pokazać chociaż nie pasuje do pogody. Bardzo podoba mi się ten outfit uwielbiam takie ciężkie dodatki do zwiewnej sukienki. Myślę,że klimat jaki panował pod koniec listopada na Pergoli również pasuje do stylizacji. Tak cudowne zdjęcia zawdzięczam mojej cudownej pani fotograf Wiktorii, a nieudolna przeróbka w PS to ja :D
W przyszłym tygodniu pojawi się post z kosmetycznymi ulubieńcami listopada oraz szykujemy dla Was z Wio cudny świąteczny post z Wrocławskiego rynku :D Więc myślę,że grudzień będzie dobrym miesiącem dla tego bloga, pomijając fakt,że muszę walczyć w mojej wojnie z UWR :D
Hejo Wam po bardzo długiej przerwie ! Post mam przygotowany od połowy października, jednak chciałam go opublikować po zmianie wyglądu bloga...jednak ta zmiana się odwleka i postanowiłam go opublikować teraz:)
Outfit jest typowo wczesnao jesienny teraz już na takie stylizacje jest za zimnoo;( Ja osobiście uwielbiam wczesną jesień i własnie tego typu stroje, które składają się z wielu elementów ! W tym roku w końcu kupiłam rzecz która dodaje smaczku każdej stylizacji czy kapelusz! Jestem strasznie zadowolona z niego i dzięki nie mu moje jesienne outfity mają to coś! Stylizacja jest dość klasyczna skórzana kurtka klasyczne botki jednak przełamałam ją moimi letnimi ulubieńcami, które w jesiennej stylizacji równie dobrze się spisały ! Pobawiłam się troszkę z make up'em ciemne oko fuksja na ustach. Szkoda,że okres tego typu stylizacji już się skończył, a jedne czego teraz pragniemy to ciepła kurtka i czapka :(
kapelusz-Stradivarius kurtka-Stradivarius bluzka-no name szalik-no name (prezent) spodnie- New Yorker botki-Bershka torba-Diverse kolczyki-byDziubeka <3
Przyszła pora na outfit :P Długo czekałam z opublikowaniem tego postu bo nie byłam pewna czy mi się podobają te zdjęcia :P Jednak z racji braku czasu (praca) postanowiłam wrzucić Wam ten outfit .Strój typowy na letnie wieczory :) W roli głownej mój ulubiony sweter z pullandbear <3 Kocham go :P Do tego mój stary crop top (sh) i najlepsze spodnie również z pulladbear :) Do tego dodałam jeszcze moje sandałki na koturnie z housa jednak są to buty tylko do fot bo są strasznie nie wygodne ( niestety). Mam nadzieję,że spodobają Wam się te foty :P I mam nadzieję,że w przyszłym tygodniu przyjdę do Was z postem urodowym :) Bajo <3
Hejooo dziś przychodzę, z moimi pazurkowymi ulubieńcami ;D Ten post trzeba chyba zacząć od stwierdzenia mojej mamy " Jekjku ja nigdy bym nie pomyślała, że Ty będziesz mieć takie paznokcie".
Sama w to nie mogę uwierzyć bo patrząc na to,że do 3 gimnazjum je obgryzałam i wyglądały okropnie i biorąc pod uwagę brak manualnych zdolność do malowania i piłowania -była to niemożliwość. Do zadbania o moje paznokcie zmotywowała mnie moja chrzestna matka z córką,które moją pięknie paznokcie (kształt idealny i jeszcze zawsze zadbane). Od tamtej pory już nie obgryzam paznokci i bardzo o nie dbam, mam problem z ich kruchością i łamliwość, jednak chyba trzeba im to wybaczyć po tym co ze mną przeszły. Teraz mogę przyznać,że uwielbiam swoje paznokcie i jest to jeden z moich +. Kocham je malować pielęgnować, a jak jakiś się złamie to wpadam w szał ( wiem to straszne). Dobrze przechodząc do sedna!
1. Krem do rąk evree do bardzo suchej szorstkiej skóry jest godnym następcą mojej ukochanej Tołpy, o której już był post :P 2. Masełko do ust z Nivea ( tak wiem,że to do ust) uwielbiam nakładać go na skórki nawet kilka razy dziennie, są wtedy nawilżone i dużo ładniej się prezentują i odsuwają :)
3.Żel do skórek z Sally Hansen, rzecz bez której nie da się obejść. Dzięki niemu można się pozbyć niechcianych skórek i sprawić,że ręce wyglądają na zadbane :) 4.Odżywka do paznokci z Golden Rose " black diamond " zamieniłam nią Eveline 8in1, która mi nie szkodziła, a nawet bardzo pomagała jednak ta z GR nie ma formaldehydu, a działanie ma takie samo, dzięki niej moje paznokcie są twardsze bardziej elastycznie i się nie rozdwajają. 5. Wysuszać do paznokci Sally Hansen " insta dri" coś bez czego nie wiem jak mogłam się obejść jeszcze miesiąc temu. Lakier dużej się utrzymuje szybciej schnie, a w dodatku malowanie zajmuje mi dzięki nie mu od 15-30 min :D
A teraz czas na moje ulubione lakiery. Od kiedy na mikołajki zamówiłam sobie mój pierwszy lakier Essie wiedziałam,że będą to moi ulubieńcy i będę chciała ich więcej i więcej. Jednak ich cena jest na tyle wysoka,że moja kolekcja rośnie wolno ;/ Mam 4 lakiery z Essie (jednego nie ma na zdjęciu gdyż jest to wersja amerykańska z cieńkim pędzelkiem i za nim nie przepadam). od lewej:
- ruffles&feathers
- canyon coral
-on a silver platter
Kolejni moi ulubieńcy już z tańszej półki to lakiery z Eveline z serii "color edition " są to lakiery porównywalne z Essie i dużo tańsze, muszę zaopatrzyć się w inne kolory, bo po prostu je uwielbiam (mam numer 035 i 916) oraz lakier nawierchniowy z Golden Rose z serii "Carnival" dzięki któremu można urozmaicić każdy mani ( nr.11)
Mam nadzieję,że nie zanudziłam tym postem :D Jeszcze kilka zdjęć pazurków :D